Haters gonna hate…
Przemka wpisy na tematy inne niż Apple są zwykle trochę rozwlekłe (na czym moim zdaniem tracą). Tym razem Pemmax pisze jednak krótko i na temat, zadając bardzo celne pytanie, skierowane moim zdaniem nie tylko haterów ale także i do nas blogerów, czy internetowych dziennikarzy (jak zwał tak zwał).
pemmax:
Ostatnio przeglądając komentarze podcastu MacGadka natknąłem się na dość osobliwe zjawisko. Skrajne komentarze okraszone jedną gwiazdką, symbolizujące totalne dno i zniesmaczenie u konkurencji epatują euforią i podnieceniem. I na odwrót rzecz jasna jest podobnie. Czy musi zatem być tak, że na naszej rodzinne scenie może istnieć tylko jeden podcast, jedno forum, jedna gazeta i jeden słuszny blog technologiczny?
Hejterzy i komentarze na blogach.
Mirek Połyniak podjął temat “hejterstwa”, wulgaryzmów i tego jak radzą sobie z nim blogerzy.
Dla mnie sprawa jest prosta. Mój blog, więc w jakimś stopniu odpowiadam za poziom komentarzy zamieszczanych przez czytelników. Stosuję własne, czysto subiektywne kryteria co do tego, który komentarz jest wulgarny i obraźliwy, nie ważne czy to w stosunku do mojej osoby, czytelników czy czasem do grup etnicznych lub narodów.
Możecie mnie za to nie lubić ale uważam, ze wielu użytkowników internetu po prostu nie dorosło do wolności słowa. Zauważam też, że coraz większa liczba blogów pozbawiona jest w ogóle możliwości komentowania, spotkałem się także z blogami, które tą możliwość dość mocno ograniczyły. Wspominając o tym w komentarzu do wiadomości Mirka na Facebooku spotkałem się z tezą o “dwukierunkowości blogów”. Nie wiem kto sobie to wymyślił. Blogi są różne i w szerszym ujęciu trudno jest wysuwać wnioski o jakichś wspólnych ideach im przyświecających.
Na MacKozer po godzinach komentarze są wyłączone. Przedstawiam tutaj po prostu tylko moje własne przemyślenia. Zamierzam też publikować tutaj teksty, które np na mackozer.pl zaktywowały by różnej maści hejterów. Zawsze można podyskutować ze mną na Twitterze, Facebooku czy G+.
Technologiczne mizianie się po majciorach.
Mam dziwne wrażenie, że od jakiegoś czasu dwa duże i dość ostro rywalizujące serwisy technologiczne ścigają się w tym, który wymyśli bardziej żenujący, zalatujący sensacją, a często daleki od prawdy tytuł.
Coraz mniej w tym wszystkim chodzi o rzetelne informacje i ciekawe opinie, a coraz bardziej właśnie o sensację, kontrowersje czy sprowokowanie ostrej jazdy po autorze lub zwykły flamewar w komentarzach, a więc i wzrost odwiedzin.
Przez mniejszy lub większy szacunek ich nazw nie wspomnę.
Prawie jak Steve Jobs czyli biznes bez sentymentów.
“Chcesz do końca życia sprzedawać słodzoną wodę, czy może wolałbyś zmienić świat?”
Steve Jobs do Johna Sculley’a. (Steve Jobs - Walter Isaacson, Insingnis 2011).
Poniższy tekst to próba wyprostowana rzeczywistości, którą Przemek zakrzywił w swoim “wsadzającym kij w mrowisko” tekście na Spider’s Web. Dostało się w nim po kolei wielu blogerom piszącym o Apple, na deser wpisu Przemek pozostawił mnie. Z blogowaniem jest tak jak z muzyką - w którą bawię się od dawna. Musisz mieć przede wszystkim sam własną egoistyczną frajdę z tego co robisz, kwestia oceny przez innych jest sprawą drugorzędną. Stąd nie podejmuję z Przemkiem polemiki, jego prawo mieć takie, a nie inne zdanie o moim blogu.
Uważam jednak, że cały tekst jest zagraniem biznesowym. Kilka dni temu Przemek wykazał zainteresowanie moim blogiem i moją przyszłością jako blogera, zadając mi podobne pytanie, do tego jakie Jobs zadał Sculley’owi. Chwilę później opublikował swój tekst na Spider’s Web. To moim zdaniem czysty biznes, a ten pozbawiony jest sentymentów. Chcąc coś kupić, wytykasz tego prawdziwe i wyimaginowane wady licząc, że zapłacisz mniej.