W związku z moją działalnością blogową (zarówno na mackozer.pl jak i wcześniej, na moich nieistniejących już irlandzkich blogach) od bardzo dawna otrzymuję propozycje pisania, tworzenia audycji radiowych itp. rzeczy. Większość z tych propozycji łączy jedno: w zamian za jak najbardziej prawdziwą pracę oferowana jest czysta iluzja: lans, promocja własnego nazwiska, możliwość znalezienia się wśród grona autorów mniej lub bardziej prestiżowych wydawnictw. Niektóre z nich utrzymane są w tonie propozycji nie do odrzucenia. Innym razem autorzy puszczają do tego stopnia wodze fantazji, że zapytania brzmią niemal tak, jakbym już się zgodził na współpracę.
Wspominam o tym, gdyż ostatnio tego typu propozycje sypią się jak z rękawa, wręcz nie nadążam z odpowiedziami odmownymi.